Białogóra – nadmorska miejscowość

Dziś proponuję Wam wyprawę z Moniką do Białogóry. Czytajcie i nadsyłajcie teksty o Waszych podróżach!

pozdrawiam.

Tego wyjazdu nie zapomnę nigdy. Były to moje pierwsze odwiedziny morza, naszego Bałtyku. Miejscowość, do której się wybierałam to Białogóra. Z miejscowości na plażę idzie się ok. 2 km, lasem. Po drodze mija się kilka obozowisk harcerskich. Sama Białogóra leży pomiędzy Łebą a Dębkami.

Jadąc pociągiem z Warszawy, najprościej jest dojechać do Gdańska lub Gdyni. Później pociągiem podmiejskim do Wejherowa a stamtąd autobusem, do samej już Białogóry. Z Wejherowa do Białogóry jest jakieś 37 km. Jednak najprostszy dojazd do Bialogóry to PKS z Gdyni, Pucka lub Władysławowa.

W Białogórze jest wszystko, czego potrzeba. Sklepy, restauracje, knajpki, poczta, jest nawet bazar: wzdłuż ulicy rozkładane są stragany z letnimi ubraniami, okularami słonecznymi, pamiątkami znad morza. Jest też miejsce do tańczenia, właściwie, jest ich kilka. Jest dancing dla dojrzałych ludzi, jest też dyskoteka dla młodzieży. Jednak idąc do niej, trzeba dość dobrze pilnować swoich rzeczy. Ja staciłam tam moja nową kurtkę. Wystarczyło, że poszłam zatańczyć i kurtka zniknęła z miejsca, w którym ją położyłam. Jednak najważniejsze: nocleg. Bo spać gdzieś trzeba.

W Białogórze można spać w hotelach albo w pensjonatach. Dużo jest też pól namiotowych. Mieszkając w namiocie, można korzystać z toalety, a także z prysznica u właścicieli pola namiotowego, oczywiście, za dodatkową opłatą. Ja mieszkałam w namiocie. Może od razu powiem, co trzeba zabrać ze sobą, żeby niczego nie zbrakło w takim namiotowym mieszkaniu. Oprócz samego namiotu, konieczny jest dość ciepły śpiwór, ponieważ noce nad morzem bywają chodne, czasami nawet zimne. Zwłaszcza, jeżeli wybieramy się nad morze w sierpniu czy we wrześniu. Chyba najcieplej nad morzem jest w lipcu. Zabieramy też karimatę. Oczywiście, rzeczy osobiste, przynajmniej 2 ręczniki (jeden do zabrania ze sobą na plażę, drugi do wycierania się po prysznicu), strój kąpielowy, klapki po prysznic, nakrycie głowy, kosmetyk z dość mocnym filtrem do ochrony przed słońcem. Oprócz takich drobiazgów (jednak są to ważne drobiazgi), trzeba zabrać ze sobą coś ciepłego do ubrania i także coś ciepłego do spania (jeżeli wybieramy się pod namiot). I jeszcze coś: aparat fotograficzny i kliszę, albo kamerę. Plaża w Białogórze jest naprawdę niezwykle piękna.

Tak białego piasku, czystego i drobnego jak tam, nie zobaczyłam potem na żadnej innej plaży nad polskim Bałtykiem. Na plaży w Białogórze wije dość silny wiatr – tak, ze pomimo upału, nie czuje się go zupełnie, a nawet wydaje się, że jest zimno. Można opalić się łatwo i szybki – bo nie czuje się skwaru i jest przez cały czas miły chłód. Jednak w takiej sytuacji trzeba uważać na to, żeby nie przesadzić z opalaniem. Oprócz tej leśnej drogi, która opisałam, na plażę można dojść jeszcze inaczej: od strony miasta jest inna droga, bardziej oficjalna. Jednak ja polecam tą ścieżkę leśną, którą chodzi mniej ludzi, jednak i tak nigdy nie jest się na szlaku samemu. Chyba, ze w nocy czy nad ranem. Podziwiałam oczywiście piękny, nadmorski zachód słońca. Plaża była wyludniona, oprócz odgłosów morza panował cisza – i w końcu to przejście z ciemności do światła. Pięknie wygląda wschód słońca nad morzem

Więc nawet największym śpiochom polecam to. Warto się przełamać, bo ta chwila wynagrodzi wszystko. Morze w okolicach Białogóry jest czyste. Dobre jest to, ze bazując właśnie w Białogórze, można wyruszyć na wschód – i dotrzeć na półwysep helski (polecam pociąg – to najprostszy środek komunikacji) a także na zachód i dotrzeć do pobliskiej Łeby. Bardzo polecam udanie się na wydmy w Łebie. Aby się tam dostać, należy kupić bilet, albowiem wydmy to część parku krajobrazowego.

To jest niesamowite wrażenie, kiedy człowiek tak idzie po wydmach, nie widać nic, oprócz piachu i nieba. Idzie się trudno, wiatr wieje bardzo mocno, nogi zasypuje piasek. Warto więc wziąć ze sobą jakąś kurtkę, bo przez sweter wiatr i tak przewiewa. Łatwiej jest dopiero wtedy, kiedy dotrze się do brzegu morza – tam piach jest już mokry i jest łatwiej chodzić. Łeba jest bardzo starą miejscowością. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1286 r. Pomimo walk o panowanie nad tą częścią wybrzeża, Łeba rozwijała się aż do roku 1558. Później zniszczył ja wielki sztorm, a ruchome piaski zasypały ruiny. Jedyną pozostałością jest fragment muru kościoła św. Mikołaja. Nowa Łeba powstała na wschodnim brzegu rzeki. Łeba jest nie tylko miastem turystycznym, ale i uzdrowiskowym. Jest położona pomiędzy morzem a dwoma jeziorami Łebsko i Serbsko, i to powoduje, że Łeba posiada wspaniały mikroklimat. Niedaleko Łeby jest Słowiński Park Narodowy gdzie można obejrzeć zabytki kultury materialnej Słowińców.

Jednak, według mnie, największą atrakcją są te wydmy ruchome tzw. Białe Góry (najwyższy szczyt Łęcka Góra ( 42 mnpm ). Wiem, że w okolicznych miejscowościach są zabytkowe pałace i dwory ( np. Nowęcin i Ulinia) – i działają one jako hotele lub domy wczasowe. Można tam wypoczywać czynnie – sporty jeździeckie i wodne. Wracając do wydm w Łebie, muszę powiedzieć, ze bardzo mnie zachwycily. Właściwe, czulam się tam jak na jakims pustkowiu, czy pustyni. Gdyby nie sznur ludzi, których widziało się z góry, można by poczuć się jak taki wędrowiec, który ma do przejścia strasznie trudny szlak, jest smagany wiatrem a piach sypie się mu do oczu. Na pewno chciałabym wrócić tam jeszcze i przeżyć to samo. Warto wziąć nakrycie głowy własnie na wydmy, bo naprawdę wieje na nich. I aparat, koniecznie. Można rzucić się napiach i wołać: wody! To będzie dopiero super fotka. Powiem jeszcze, że kiedy byłam na wydmach w Łebie, było dość chłodno. Wydawało mi się, ze nad morzem w Łebie jest jeszcze chłodniej niż na Białogórskiej plaży. Za to bardzo ciepło, wręcz upalnie, było dopiero na plaży na Helu. Tam byłam w miejscu osłoniętym od wiatru, i to było dobre, bo w końcu tam poczułam, jak gorąco może być nad morzem. Jednak plaża na Helu nie była nawet w połowie tak ładna jak ta w Białogórze. Nie mogłam przyzwyczaić się do gruboziarnistego, żółtego piachu. Ponadto na Helu, na plaży, jest bardzo dużo ludzi. Tam jest gęsto od nich. I tak samo w wodzie jest ich mnóstwo. Także z radością wróciłam na plażę w Białogórze, gdzie mogłabym bez końca bawić się białym, drobnoziarnistym piachem. I ludzi tu jest o wiele mniej niż na Helu. W wodzie również jest większa swoboda i mniejsze prawdopodobieństwo, ze ktoś na Ciebie wpadnie. Może to zasługa tego, że ludzie tu zatrzymują się wzdłuż morza w bardzo różnych miejscach, nie kumulują się w jednym miejscu, jak na Helu. Bardzo mile wspominam spacery wzdłuż linii brzegowej.

Można spacerować zarówno w jedna jak i w druga stronę od wejścia na plażę. Z każdej strony jest pięknie, ale ja wolałam spacery na zachód – może dlatego, że tam było mniej plażowiczów. Zdarzało się, ze leżałam plackiem na plaży, jednak dużo bardziej wołałam spacery. Lubiłam tez zwiedzać miasta. Białogóra ma takie dobre położenie, ze można z niej wyruszać do innych miast nadmorskich. Oprócz wycieczki do Łeby i na Hel udało mi się także pojechać do Gdańska, Gdyni, do Sopotu a także do Oliwy. W Gdańsku warto zobaczyć port, wejść na statek i pozaglądać do wszystkich miejsc, warto pójść na rynek i pospacerować, jedząc lody. Można też zajrzeć do kilku muzeów, jeżeli ktoś lubi. W Sopocie za to polecam spacer po molo. To też niezapomniane wrażenie, stać, tak na samym końcu molo, patrzeć przed siebie (nie na boki, bo wtedy się to nie uda) i widzieć tylko morze, niebo i zero jakiegokolwiek lądu.

W Gdańsku-Oliwie można zobaczyć Katedrę, w której znajdują się słynne organy. W lipcu i w sierpniu, w czasie Festiwalu Muzyki Organowej, można je usłyszeć we wtorki i piątki o godz. 20:00.

W Gdyni natomiast polecam obejrzenie Akwarium Gdyńskiego. Można zobaczyć tam wszystko, co żyje w wodach morskich i zwierzęta słodkowodne. W środku jest mnóstwo różnych zbiorników wodnych, akwariów, z najprzeróżniejszymi rybami, muszlami, rafami koralowymi wśród których żyją ryby. Jeżeli ktoś lubi taki morski świat nie tylko na talerzu – to naprawdę polecam. Akwarium znajduje się przy al. Zjednoczenia w Gdyni. Oczywiście, będąc nad morzem trzeba spróbować także ryb. Jadłam rybę właśnie w Białogórze. Spędziłam tam cale dwa tygodnie. Oczywiście, po drodze zwiedzając te wszystkie miejsca, o których napisałam. Wracając do Białogóry, to jestjest tam stadnina. Można np. dotrzeć z centrum na plażę wozem ciągniętym przez konie. Ale to chyba dla tych, którzy są bardzo zmęczeni, albo maja ochotę się tak przejechać. Chyba najbardziej ta atrakcja podoba się dzieciom. Jednak dorośli z niej korzystają. Będąc w Białogórze, mogłam jeszcze zwiedzić Wejherowo, czego nie zrobiłam. Tam byłam jedynie na dworcu, gdzie wysiadałam z pociągu i przesiadałam się do autobusu.

A Wejherowo ma też kilka ciekawych miejsc. Szkoda, ze nie zobaczyłam tam Kalwarii Wejherowskiej. To zespół 26 kaplic. Jest jednym z najstarszych w Polsce Sanktuariów Męki Pańskiej. Kiedy pojadę znowu do Bialogóry nie ominę już tych miejsc, w których mnie jeszcze nie było. A Białogórę polecam, nie tylko ze względu na cudowny, biały piasek, ale i na dobra bazę wypadową, wokoło której można zwiedzać inne miejscowości i miasta nadmorskie.

Authors

Related posts

Top